• płeć: suka
  • wiek: 10 lat 9 miesięcy
  • rasa: mieszaniec
  • wielkość: średni
  • boks: 28
  • numer: 21/21
  • sterylizacja/kastracja: tak
  • szczepienia: tak
  • odrobaczenie: tak

To z natury bardzo pogodna psina. Wyjątkowo przyjazna ludziom: dosłownie zapatrzona w opiekuna. "Z powodów nam nieznanych i niepojętych przyprowadzona do schroniska jako znaleziona. I tak... porzucona" - o Bercie mówią jej obecni, tymczasowi opiekunowie.

To typowy kanapowiec: maleńka, delikatna, spokojna psina. Nie da się ukryć - z lekką nadwagą. Patrzy na ludzi tak, jakby się do nich uśmiechała. Ogonem merda na powitanie.

- Jest jedyną w swoim rodzaju damą. Wprawdzie już niemłodą, ale za to słodką i kochaną. Jest bardzo towarzyska. Rzec można, że z niej przytulaśny zwierz. Poza tym jest grzeczna, spokojna, ładnie chodzi na smyczy. Będzie idealnym psem rodzinnym. Dobrym ludziom sprawi jeszcze wiele radości - przekonują schroniskowi opiekunowie Buni.

Została doprowadzona jako rzekomo znaleziona przy ul. Retry. Zadbana psina, więc wyglądało na to, że stęskniony opiekun szybko się zgłosi po tak "słodką zgubę". Ale tak się nie stało. Czip zdradził nie tylko jej dotychczasowe imię - Bunia (uwaga: pod tym imieniem nadal widnieje w wyszukiwarce schroniska), ale również jak perfidnie została porzucona.

- W wieku 10 lat pozostawiona... Z powodów nam nie znanych i niepojętych - przyznają pracownicy schroniska.

Ona nie znosi samotności. Dlatego nie odnajduje się w realiach schroniska: zamknięta w boksie, za kratami. Wystarczy, że dostrzeże opiekuna, a natychmiast chciałaby się przytulać: nadstawia kark na głaski, prosząc o zabranie na spacer.


Zdjęcia

zjecia
zjecia